Upłynnianie emocji to droga WODY
Woda, zna swoją prawdę, która jest tak mocna, że sama toruje sobie drogę. Zupełnie po swojemu.
Kropla po kropli nie robi wielkiego szumu, natomiast napięcie wezbranej tamy robi potężne wrażenie.
Wody nie da się oszukać, odwrócić jej biegu. Wypływa ze źródła i płynie w dół do większych akwenów. Jeśli napotyka przeszkody, znajdzie drogę.
Jaki z tej metafory wypływa dla nas przekaz o emocjach?
Że prędzej czy później musimy je upłynnić.
Przetrawić, przepuścić przez system nerwowy.
Możemy zadbać o koryto rzeki.
Możemy zadbać o właściwy moment.
Ale nie możemy w nieskończoność odkładać tego procesu.
Bo woda zawsze prędzej czy później znajdzie swoją drogę.
Może też być tak, że nie doświadczasz silnych emocji. Że żyjesz raczej w wycofaniu, oczekiwaniu lub sporo czasu zajmujesz się swoimi symptomami w ciele.
To również są skutki nieupłynnienia – choć może się zdawać, że chodzi o zupełnie coś innego.
I ja z pełną świadomością ważności mojej pracy, zapraszam Cię dziś do dołączenia do grona kobiet, które poczuły właśnie:
że już czas, że nie chcą już odkładać siebie na później.
Widzą, że to co robiły do tej pory nie sięgało na tyle głęboko na ile dziś są gotowe wejść.
Podczas procesu będziemy burzyć już niesłużące Ci schematy.
To jak usuwanie bluszczu z ziemi. Trzeba go w większości usunąć, abyś mogła stworzyć ogród, którego pragniesz.
Tak to jest intensywny proces, na którym spotkasz kobiety, takie jak Ty. Zobaczysz je w końcu i poczujesz, że nie jesteś sama.
W przestrzeni, którą będę miała zaszczyt dla was trzymać będziemy transformować to co nam niesłuży w energię życiową.
Żadnej magii, po prostu będziemy usuwać bluszcz z Twojego rajskiego ogrodu.
Jeśli masz pytania, pisz śmiało, na wszystkie odpowiem
Z czułością Natalia